wtorek, 20 września 2016

Poradnik dla uciekających

Wiele kobiet tkwiących w toksycznych związkach z psychopatami prędzej czy później myśli o ucieczce. Jednak ktoś kto nigdy nie znalazł w takiej sytuacji, nie jest w stanie zrozumieć, jak ciężkie jest podjęcie takiej decyzji. To prawdziwa walka z uzależnieniem, wyczerpujący odwyk, batalia w której stawką jest twoje życie. Przy czym musisz się zmierzyć nie tylko z psychopatą, lecz często także ze wspólnymi (zmanipulowanymi) znajomymi, rodziną, systemem prawnym (gdy czeka cię sprawa rozwodowa), a przede wszystkim z własnymi emocjami.

Opisuję dziś kilka rzeczy, które mogą ci pomóc na tym etapie.

Wszystkie poniższe punkty obowiązują również w sytuacji, gdy wasz związek już został formalnie zakończony, ale nadal utrzymujesz jakąś formę kontaktu z psychopatą. (Po co ci taki kontakt? Czy przypadkiem dalej nie jest to zależność emocjonalna?)

Nie bez powodu piszę więc o ucieczce, a nie o zerwaniu z psychopatą. Zakończenie związku to tylko jeden z elementów całego procesu ucieczki...


1. Rozpraw się z wymówkami

Nie czekaj na lepszy moment, aby odejść. Taka chwila nigdy nie nadejdzie, naprawdę. Toksyczny związek to droga tylko w jednym kierunku - w dół. Lepiej już nie będzie, a najlepszy dzień na rozpoczęcie ucieczki jest DZIŚ.

Odkładanie tej decyzji to niestety typowa przypadłość. W tym samym czasie twój umysł produkuje całe mnóstwo wymówek dlaczego nie możesz tego zrobić, takich jak na przykład:

- "A może on jednak tym razem naprawdę sobie wszystko przemyślał i teraz już się zmieni? Jego słowa brzmiały naprawdę szczerze." (Wierzysz w to? Ile razy ci to obiecywał? A co się tak naprawdę od tego czasu zmieniło?)

- "Nie czuję się na siłach, teraz jestem zdruzgotana i zrozpaczona, więc poczekam aż będę się czuła lepiej" (Poważnie? Przypomnij sobie zatem jak wyglądają twoje myśli, gdy faktycznie czujesz się lepiej. Czy przypadkiem nie próbujesz się wtedy oszukiwać, że te gorsze chwile minęły już na zawsze i teraz - po pięćdziesiątej szansie i tygodniu w trakcie którego psychopata był miły - już na pewno zawsze będzie dobrze? A jak się potem wszystko kończy? Prawda jest taka, że jeśli czujesz się teraz źle, to jest to idealny moment na ucieczkę.)

- "Muszę z nim zostać dla dobra naszego dziecka" (Czy na pewno chodzi ci w tym wszystkim o dobro dziecka, czy to tylko wygodne uzasadnienie twojego braku działania? I czy dziecko na pewno bardziej skorzysta na obserwowaniu przez lata waszej chorej relacji, niż gdybyś ułożyła swoje życie na nowo - z kimś nietoksycznym, ucząc tym samym swojego dziecka szacunku do siebie i zdrowych wzorców budowania relacji?)

- "Nie dam sobie rady bez niego" (Zakładam, że nie znaliście się od urodzenia. A to znaczy, że przez pewną część swojego życia funkcjonowałaś bez niego i dawałaś sobie radę. Czemu zatem nie poradzisz sobie teraz, tym bardziej że jesteś starsza i bardziej doświadczona?)

Każda z nas jest inna, każda ma inną sytuację, więc poszczególne wymówki mogą być różne, ale w skrócie sprowadzają się do jednego: "nie mogę od niego odejść, za bardzo się boję".

Polecam w tym miejscu wykonanie ćwiczenia, które opisywałam w innej notce, tutaj:

Co ci daje toksyczny związek [Ćwiczenie]

To powinno ci trochę pomóc z rozprawieniem się z wymówkami - przynajmniej na poziomie intelektualnym.


2. Podejmij decyzję

To bardzo ważny etap. To ta chwila, gdy mówisz sobie, sama przed sobą: "TAK - chcę i postanawiam zrobić wszystko, aby zakończyć ten chory związek."

Nie musisz czuć się dobrze podejmując taką decyzję. Prawdę mówiąc, raczej będziesz czuła się fatalnie. Teraz zaczną dobijać się emocje i możesz mieć całą masę wątpliwości.

Ale wiedz, że jak najbardziej możesz pozwolić sobie odejść i uciec, pomimo tych wątpliwości, pomimo całego lęku i rozpaczy. Wcale nie musisz pozbywać się ich wszystkich. To nigdy tak nie działa i jeśli będziesz czekać na taki moment, to on nigdy nie nadejdzie. Psychopata jest przecież osobą bardzo wprawioną w manipulacji, w tym w podsycaniu twoich wątpliwości. Właściwie to ile już szans mu dałaś?

Powiedz sobie raczej coś w rodzaju - "Boję się, bo mam prawo się bać - ale mimo to odchodzę", a potem skocz na głęboką wodę. Przez chwilę może ci się wydawać, że toniesz, ale jeśli dasz sobie szansę, to na pewno z czasem odkryjesz, że to było tylko złudzenie, bo przecież pływasz doskonale.


3. Zapisz na papierze dlaczego to robisz

Najlepiej zrób to od razu, w chwili gdy zdecydowałaś o odejściu. To jest moment, gdy jesteś na niego zła, naprawdę masz dość i jesteś pewna, że teraz już musisz to zakończyć. Wypisz teraz wszystkie jego zachowania, które cię bolały, wszystkie kłamstwa, zdrady, manipulacje które odkryłaś lub o których usłyszałaś. Napisz ile razy mu uwierzyłaś i ile razy do niego wracałaś. Napisz co stało się potem. Opisz, jak się czułaś w tych chwilach. A na sam koniec - zachowaj sobie całą tę listę. Będzie ci ona pomocą za każdym razem, gdy przyjdą chwile zwątpienia (a jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że przyjdą, nawet jeśli teraz myślisz, że nie).

Pamiętaj, że z ucieczką z toksycznego związku jest zupełnie tak, jak z wychodzeniem z uzależnienia. Jednego dnia czujesz, że masz moc przenoszenia gór i zastanawiasz się dlaczego już lata wcześniej nie odeszłaś i nie zaczęłaś żyć dla siebie. A tydzień później, nawet bez wyraźnego powodu, nagle doznajesz poczucia bezsensu, zaczynasz się łamać, a twój umysł podsuwa ci hurtowo wasze ulubione smutne piosenki i sentymentalne wspomnienia najpiękniejszych chwil. Jeśli w takim momencie odbierzesz od niego przesyłkę z bukietem róż i płaczliwie-błagalnego SMS-a o ostatniej szansie, to niestety bardzo możliwe, że się złamiesz. W takich momentach sięgaj natychmiast po swoją listę i przypominaj sobie jak wygląda jego gorsza (prawdziwa) twarz.


4. Odetnij definitywnie wszystkie formy kontaktu

To bardzo ważny punkt, bez którego w praktyce nie da się rozpocząć procesu zdrowienia. Zasada "zero kontaktu" jest najważniejszą rzeczą, którą powinnaś zrobić w tym początkowym etapie i powinnaś się tym zająć od razu, jak najprędzej się tylko da. Zero kontaktu nie oznacza, że OGRANICZYSZ kontakt na przykład do jednego spotkania na tydzień, albo tylko do telefonów lub nawet samego czytania SMSów.

(Oczywiście po jakimś czasie możesz stanąć na nogi na tyle, że jakiś rzewny płaczliwy list od psychopaty nie będzie już robić na tobie wrażenia, ale nie oszukujmy się - raczej nie nastąpi to prędko. A gdy już osiągniesz ten etap, to i tak wyjdzie na jedno, bo nie będziesz odczuwać żadnej potrzeby utrzymywania kontaktu z psychopatą.)


Ale wracając do tematu, teraz podejmujesz następujące czynności:

- Jeśli mieszkasz u niego, jak najprędzej się wyprowadzasz (do rodziny, znajomych, wynajętego pokoju - tak naprawdę każda opcja będzie lepsza).

- Jeśli on mieszka u ciebie, jak najprędzej organizujesz jego wyprowadzkę. Najlepiej jeśli uda się ograniczyć z nim kontakt już na tym etapie - wtajemnicz kogoś zaufanego w sprawę i poproś o asystę w dniu, gdy komunikujesz mu, że ma się wyprowadzić. Możesz też sama spakować jego rzeczy i wystawić przed drzwi.

- Gdy zrywasz z nim, absolutnie nie zgadzasz się na żadne "ostatnie rozmowy wyjaśniające". Zerwanie przez SMSa będzie też zawsze lepszym pomysłem, niż rozmowa w cztery oczy. Może to i nieładnie, ale tu nie chodzi o to, żeby było ładnie i elegancko. Toksyczny związek to NIE jest normalny związek, który się nie udał, a ucieczka z toksycznego związku nie ma nic wspólnego ze zwykłym zerwaniem. Tu chodzi o ratowanie twojego życia.

- Jeśli jesteście małżeństwem, jak najprędzej wnosisz pozew o rozwód (najlepiej z orzeczeniem winy).

- Zmieniasz numer telefonu lub blokujesz jego numer i SMSy.

- Nie zostajesz z nim sam na sam! Gdy kontakt jest z jakichś powodów naprawdę konieczny (np. sprawa rozwodowa), organizujesz go przez osoby trzecie (np. przez prawnika). Jeśli musisz się z nim widywać z powodu wspólnego dziecka, to również przy przekazywaniu mu dziecka dbasz o obecność osoby trzeciej (np. współlokatorki, zaufanej przyjaciółki, mamy). We wszelkich innych przypadkach, kontakt zrywasz oczywiście całkowicie.

- Zmieniasz maila. Usuwasz go z Facebooka (i wszystkich innych mediów, poprzez które ma dostęp do ciebie).

- Jeśli pracowaliście wspólnie - prosisz o przeniesienie do innego działu/zespołu, lub nawet zmieniasz pracę.

- Sama nie inicjujesz kontaktu. Jeśli odczuwasz wszechogarniającą potrzebę, aby wygarnąć psychopacie trochę rzeczy - nie robisz tego. Zamiast tego bierzesz kartkę papieru i piszesz do niego list, który na końcu palisz/wyrzucasz.

- Nie słuchasz waszej wspólnej muzyki, nie chodzisz na spacery do waszych wspólnych miejsc, nie stroisz się w jego ulubioną sukienkę.

- Jeśli dostałaś od niego jakieś prezenty, wyrzucasz je do śmieci. Jeśli było tam coś wartościowego (np. biżuteria), możesz to komuś oddać lub sprzedać przez Internet.

- Ostrzegasz wspólnych znajomych. Boisz się to zrobić? To wiedz, że psychopata, któremu zależy na odnowieniu kontaktu, będzie ich prawdopodobnie błagać, aby namówili cię na spotkanie z nim, albo nawet na danie mu drugiej szansy (nawet nie musi robić tego wprost, może zacząć przesiadywać u nich i rozpaczać na pokaz licząc na to, że ci o tym opowiedzą). Trzeba ich uprzedzić, że nie życzysz sobie niczego podobnego. A jeśli to bardziej "jego znajomi" i nie masz na to wpływu? Wtedy niestety z nimi też zrywasz kontakt.


5. Znajdź kogoś, kto cię zrozumie

Jeśli masz kogoś, komu czujesz że możesz się zwierzyć - zrób to. Może to będzie ktoś z rodziny, a może udało ci się utrzymać kontakt z jakąś przyjaciółką? Przy wychodzeniu z uzależnienia, każdy potrzebuje pozytywnego wsparcia otoczenia.

Jeśli nie masz takich osób - możesz poszukać wsparcia na forach internetowych, blogach. To oczywiście nie to samo co kontakt na żywo, ale również może przynieść ci pewną ulgę i poczucie, że nie jesteś sama.

W obu powyższych sytuacjach bardzo polecam uczestnictwo w terapii, która może ci pomóc nie tylko poukładać swoje życie na nowo, lecz również sięgnąć do źródeł, poznać mechanizmy swojego działania i lepiej zrozumieć siebie. Szczególnie wartościowa może okazać się terapia grupowa, na której poznasz osoby, które znalazły się w podobnej do ciebie sytuacji. Świadomość że ktoś cię rozumie daje naprawdę ogromną moc (szczególnie gdy osoby z twojego otoczenia próbują cię w tym czasie pocieszać bezwartościowymi i wyrządzającymi więcej szkody niż pomocy słowami w rodzaju "nic takiego się przecież nie stało", "dasz radę", "no weź się w garść"). Poszukaj w swoim mieście grupy terapeutycznej dla "kobiet kochających za bardzo", a jeśli takiej nie znajdziesz (lub nie chcesz), to również terapia indywidualna może ci bardzo pomóc.


6. Uodpornij się na jego zapewnienia poprawy

Jeśli to psychopata zerwał z tobą (znajdując sobie nową ofiarę), to masz tu pewne szczęście w nieszczęściu. Jest duża szansa, że zajmie się teraz urabianiem kolejnej dziewczyny i da ci spokój na jakiś czas tak, że będziesz mogła się trochę pozbierać.

Jeśli jednak to ty zerwałaś z nim, przygotuj się na nieuchronne wielkie przedstawienia pełne łez i patetycznych teatralnych deklaracji jak bardzo on nagle zrozumiał swoje błędy oraz jak wyjątkowa była wasza relacja. Dostaniesz tonę kwiatów i miliard przeprosin (z padaniem na kolana i szlochaniem w gratisie). Może dostaniesz jakiś drogi pierścionek czy inny gadżet, a może zacznie wyć, że pragnął ci się oświadczyć. Na pewno sięgnie po coś z zestawu zagrywek, o których wie, że na ciebie skutecznie działają.

Wiedz, że to nie jest szczere (choć na pewno chciałabyś w to uwierzyć). To tylko taka totalna emocjonalna jazda bez trzymanki, która ma na celu cię złamać. A ponieważ psychopaci potrafią być bardzo przekonujący, to wszystkie punkty które opisałam wcześniej (odcięcie kontaktu, grupa wsparcia, lista jego zachowań) służą właśnie po to, aby nie dopuścić do tego jednego.


Co jeśli po raz kolejny się nabrałaś i do niego wróciłaś lub odnowiłaś kontakt?

Życie na pewno wkrótce zweryfikuje twoje działanie i czeka cię (raczej prędzej, niż później) kolejne gigantyczne rozczarowanie.

Po każdym kolejnym powrocie, po każdej kolejnej danej szansie, jest niestety coraz trudniej odejść. Tak już niestety działamy, że im więcej zasobów czemuś poświęcimy, tym trudniej jest nam się wycofać. Teraz jest ci też tym trudniej zrzucić z oczu klapki i realnie ocenić sytuację, bo inaczej będziesz musiała przyznać sama przed sobą, że wykazałaś się straszną naiwnością dając psychopacie pięćdziesiątą szansę, a to nie jest przyjemne.

Psychopata doskonale o tym wie, dlatego po każdym powrocie i szansie, pozwala sobie na coraz więcej, a ty również przesuwasz swoją granicę tolerancji wmawiając sobie, że jednak uwierzyłaś mu nie na darmo i że tym razem on naprawdę się zmieni. Oczywiście jeśli coś się zmienia, to tylko na gorsze...

Jeśli znalazłaś się w takiej sytuacji, to przede wszystkim przestań udawać, że nic się nie stało. Dałaś się znów oszukać - to niedobrze. Złamałaś słowo, które dałaś samej sobie - to jeszcze gorzej. Pomyśl - co teraz czujesz? Wstyd, złość na niego, rozczarowanie, a może wszystko po trochu? Czym cię przekonał, żebyś znów dała mu szansę? Dlaczego mu uwierzyłaś? Co możesz zrobić, aby nie dać się nabrać kolejny raz?

Ale potem dość obwiniania się. Stało się i tego już nie zmienisz. Pora powrócić do punktu pierwszego - mądrzejsza o nowe doświadczenia przystąp do kolejnego podejścia. To nie szkodzi, że już nie masz poczucia godności i jest to twoja piąta próba. To przecież prawdziwa walka o twoje własne życie, a w tej liczy się tylko przetrwanie.


1 komentarz:

  1. Witam chciała bym wyznać coś byłam z chłopakiem nie całe dwa lata ,mam troje dzieci z poprzednich związków ale dawałam sobie radę dwie prace bardzo Zaradna byłam unikalam jakiś blizszysz znajomości bo poprzedni ojciec mojej córki pobił mnie dotkliwie ale doszłam do siebie stanąłam na nogi ,długo byłam sama z dziećmi i było nam dobrze dopóki, znów mnie nie zaczol nachodzic i wtedy pojawił się on wtedy myślałam rycerz teraz wiem że jest psychopata manipulatorem, początki ss zawsze fajne choć miałam do niego dystans i bram zaufania ,ale co zapalila mi się jakaś lampka on potrafił mnie zaskoczyć miłą niespodzianką, a potem już poszło po jego myśli zamieszkal u mnie na początku pomagał pracował ale miał też sprawe w sądzie więc się wprowadziliśmy na większe ale bliżej mojej mamy na szczęście ona mieszkała na 1 A ja nad nią, i jeszcze generalny remont pożyczki które mieliśmy razem spłacać z powodu choroby dzieci i mojej zwolniono mnie mimo że mam 39 stopni gorączki i Tak to po mału zaczęło się sypać, wyrzucalam go do mamusi A on wracał nawet teraz łzy do oczu płyną, pewnego dnia już miałam dość, miałam iść na drugi dzień do pracy mama powiedziała że pomoże mi i że dam sobie radę, i taka pełna szczęścia i przyszedł on poczułam alko to dopiero mnie rozzliscilo ale próbowałam być spokojna ze względu na dzieci bo robiłam dla nich kolację ale nie dla niego ,i Tak się zaczęło ublizal mi więc wydusilam że mam dość że ma odejść i że to nie kocham do nie tak dawna nie pamiętałam jak to dokładnie się stało ale wbił mi nóż w brzuch ,pamiętam ciepło i myśl że mam zadz na pogotowie i żeby nie zrobił nic dzieciom bo cały czas stał przy mnie ,na szczęście mój starszy syn uciekł do babci na dół i ona dokładnie wezwala pogotowie,,przeszłam operację umieralam na stole trzy razy, po wyjściu nie byłam ta sama kobieta matka ,zamiast mieć wsparcie od asystentki ,Pani z mops to tylko kiedy będę mogła iść do pracy i że mogę tam dalej mieszkać A nie u mamy która wtedy najwięcej mi pomogła
    z bratem choć sama potrzebowała pomocy

    OdpowiedzUsuń