środa, 3 sierpnia 2016

Ile znasz osób chorych psychicznie?

No właśnie. Ile znasz osobiście osób cierpiących na jakąś chorobę psychiczną? W ogóle ile właściwie takich osób jest w społeczeństwie? Raczej niewiele. Może wśród twoich bliskich (rodziny, najbliższych przyjaciół, partnerów) trafiła się jedna taka osoba. Może to ktoś z dalszych znajomych. Jeśli masz pecha - może znajdą się ze dwie, w naprawdę nielicznych przypadkach - trzy takie osoby. Jaki wpływ miały te osoby na twoje życie? Prawdopodobnie niewielki. Jeśli naprawdę miałaś pecha i był to na przykład jeden z twoich rodziców, to wpływ mógł być znaczny (i przyjmij tu szczere wyrazy współczucia!), ale nawet wtedy większość otaczających cię osób była względnie normalna.

Jeśli natomiast byłaś w relacji z psychopatą, to bardzo możliwe, że usłyszałaś, że wśród ważnych dla niego osób znalazła się wręcz niespotykana ilość chorych psychicznie jednostek (lub co najmniej mocno zaburzonych w jakiś inny sposób). Twój misio sprzedał ci historię, że na przykład jego matka jest niezrównoważoną psychicznie histeryczką, ojciec alkoholikiem, a siostra to pusta, puszczalska dziwka o IQ niewiele wyższym od szympansa. Zresztą, co tu gadać, nie tylko w rodzinie miał tak strasznego życiowego pecha, lecz także w miłości. Pierwsza partnerka była notoryczną kłamczuchą i przez lata wmawiała mu, że jest chora na raka, podczas gdy tak naprawdę jeździła do kochanka zamiast na kolejną porcję chemii, kolejna miała schizofrenię, trzecia borderline, czwarta to jakaś neurotyczna stalkerka, która go prześladuje mimo że zakończył ten związek bardzo delikatnie i starając się nie wzbudzać w niej nadziei, a piąta miała bardzo trudny charakter i nie dało się z nią wytrzymać na codzień.

Ale za to teraz, gdy już myślał, że na zawsze utracił wiarę w ludzi, nieoczekiwanie poznał ciebie i zaufał ci na tyle, że w najgłębszej tajemnicy pełen obaw, zwierza ci się z tego wszystkiego. Oczywiście zrozumie, jeśli go teraz porzucisz, w końcu to by nie było jego pierwsze rozczarowanie, ale w głębi serca ma wrażenie, że ty jesteś inna, wyjątkowa, że ty jedna możesz go zrozumieć, że jesteście sobie przeznaczeni.

Jakże naiwnie mocno chcemy wierzyć w tę piękną cukierkową bajkę o wielkiej miłości i przeznaczeniu, że łapiemy się na tak oczywiste science-fiction. Na Boga, co na to rachunek prawdopodobieństwa? Takie nagromadzenie zaburzonych osób sugeruje dwa możliwe logicznie wnioski: albo twój misio kłamie, albo urodził się i szukał sobie życiowych partnerek w Kocborowie, Świeciu czy innych Tworkach.

Ale właściwie po co on opowiadał ci takie rzeczy? Dla samej przyjemności okłamania cię? To na pewno też, ale sprawa ma o wiele głębsze dno... Już tłumaczę!

1. Bliska rodzina to osoby, które znają psychopatę dość dobrze (a przynajmniej znają go od dawna) i mogą coś bardziej lub mniej celowo "chlapnąć". Dlatego dobrze by było gdybyś niezbyt chciała ich poznawać, a jeśli nawet, to żebyś nie miała ochoty nigdy zostać z nimi sam na sam na szczerej rozmowie w cztery oczy. (W końcu kto ma ochotę na konfrontację z jakimś chorym alkoholikiem awanturnikiem albo inną neurotyczną ciotką..) Rzecz jasna jeśli wśród jego rodziny znajdują się osoby wpatrzone w psychopatę, to prawdopodobnie tacy zostaną ci przedstawieni w lepszym świetle. Będziesz bardziej skłonna ufać takiej osobie, a gdy jeszcze od niej usłyszysz jaki to Przemuś czy Mareczek jest wspaniały, to tylko uwiarygodni jego obraz nieskazitelnego księcia, który stara się przed tobą budować.

2. Byłe partnerki to osoby będące wprost niewyczerpaną kopalnią wiedzy o jego zachowaniach, zaburzeniach, chorych schematach. One wiedzą najwięcej i znają jego gorszą (czyli tę prawdziwą!) twarz - twarz kłamcy, manipulanta, przemocowca, pasożyta, a zatem mogłyby cię ostrzec. Dlatego jego priorytetem jest odcięcie was od siebie - jak najprędzej i jak najskuteczniej. Oczywiście misio nie zabroni ci spotykania się z nikim wprost, ale przedstawi ci obraz byłych partnerek w taki sposób, że sama nie będziesz miała ochoty na najmniejszy kontakt i będziesz do tego - jakże mylnie - przekonana, że to twoja własna decyzja. A to odetnie cię skutecznie od źródeł wiedzy, które w innym przypadku mogłyby dużo prędzej uświadomić ci, z kim tak naprawdę masz do czynienia i że trzeba szybko brać nogi za pas.

3. Przedstawienie się jako życiowa ofiara to całkiem dobra strategia sama w sobie. Tu uwaga - psychopata często przedstawia się jako ofiara nie tylko w dziedzinie miłości i poznawania niesamowitej ilości psychicznie chorych osób. Może usłyszałaś również historię, że został w dzieciństwie brutalnie zgwałcony (kto wie, czy nie grupowo), może ciężko chorował i tylko cudem odratowano mu życie, może jest bezpłodny albo jest nosicielem jakiejś rzadkiej nieuleczalnej choroby, albo miał jakiś ciężki wypadek, ewentualnie był "tylko" bity i poniżany przez rodziców, braci i kolegów. Może ma problemy z komornikiem, w które wpędziła go była partnerka, albo problemy w pracy spowodowane przez psychicznych klientów i nienawistnego szefa. Prawdopodobnie zaś sprzedał ci parę sztuk z zestawu tego typu historii. Nawet jego chomik syryjski był wyjątkowo agresywny. Właściwie to "misio" już w nic nie wierzył, ale wtedy spotkał ciebie i tylko to go powstrzymało od targnięcia się na swoje życie. Oczywiście sama ilość tych nieszczęść jest absolutnie niewiarygodna, ale ta strategia o dziwo bardzo dobrze działa - szczególnie gdy jesteś ciepłą i opiekuńczą kobietą. (Och, on jest taki dobry, a tak okrutnie skrzywdzony przez życie! Wynagrodzę mu wszystkie cierpienia, zamierzam sprawić żeby uwierzył w miłość!)

4. "Opowieści o kupie nieszczęścia" mają też dodatkowy cel. Jeśli ktoś przedstawia się jako tak bardzo skrzywdzony przez życie, to podświadomie zaczynasz go uważać za niegroźnego. Myślisz, że ktoś kto doświadczył tylu nieszczęść, na pewno nigdy nie skrzywdzi ciebie. (Dopiero z czasem przekonasz się, jak bardzo się myliłaś..) Co więcej, rzekome zaufanie jakim cię obdarzył opowiadając te wszystkie historie, skłania do naturalnego ludzkiego odruchu zrewanżowania się tym samym. Innymi słowy, moja droga, właśnie opuszczasz gardę, a to jest dokładnie to, co psychopata zaplanował i czego po tobie oczekuje!

5. Zobacz, jakie ma teraz w bonusie wspaniałe tłumaczenie, gdy zrobi coś nieakceptowalnego. Przecież jest tak skrzywdzony, taki doświadczony przez los, to nie jego wina że zachował się właśnie wobec ciebie w tak chamski sposób, musisz (a właściwie to masz obowiązek) mu wybaczyć!

6. Sprawa z byłymi partnerkami ma jeszcze kolejne dno. Opowiadając ci o tym, w jaki sposób te kobiety rzekomo go skrzywdziły, psychopata otwiera sobie pole do przyszłych manipulacji tobą. Załóżmy, że opowiedział ci, że jedna z chorych psychicznie partnerek ciągle próbowała nim rządzić, a każda relacja - czy to związek, czy przyjaźń - to przecież sztuka kompromisów dla wspólnego dobra i ma nadzieję, że ty jesteś tego samego zdania. Ty oczywiście ochoczo przytakujesz. Co robi misio za pół roku czy rok, w chwili gdy uzna, że ma już nad tobą pełną kontrolę?

Przytoczę tu całą scenkę z mojej własnej "pseudorelacji" z psycholem.

"On" ma dla mnie coraz mniej czasu. Mam wrażenie że oddala się ode mnie i jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo nie rozumiem dlaczego tak się dzieje, przecież nic nie zrobiłam. Ale nagle "misio" zauważa, że za dwa tygodnie w weekend mija ósma rocznica od dnia, w którym się poznaliśmy i że chce, abyśmy spędzili ten czas razem. Zrobimy sobie wieczór filmowy, następnie pójdziemy na spacer do parku, a na koniec pojedziemy na wystawę do centrum nauki. Jego inicjatywa niezmiernie mnie cieszy. Przyzwyczajona już, że to ja zawsze wszystko załatwiam, przygotowuję filmy, sprawdzam prognozę pogody, kupuję bilety na wystawę (rzecz jasna za własne pieniądze - bo on wiecznie ich nie ma), zakupuję i przygotowuję też prowiant na spacer, a potem już tylko cieszę się jak dziecko i odliczam dni do weekendu, bo nareszcie spędzimy razem nieco czasu. On ciągle powtarza, że jestem najważniejszą osobą w jego życiu, a ten weekend będzie naprawdę wyjątkowy. Właściwie to opowiada mi o tym co wieczór.
Ale dwa dni przed weekendem nagle oznajmia, że odwołuje te plany, bo wyjeżdża spędzić weekend ze znajomymi, którzy go zaprosili. Ja reaguję zaskoczeniem, smutkiem, niedowierzaniem, a w mojej głowie pojawia się milion myśli - jestem stratna kilkadziesiąt złotych za bilety na wystawę, co ja w ogóle będę robić sama w ten weekend, i kto zeżre ten cały prowiant? Ale przede wszystkim - czy czymś go uraziłam, skoro tak opowiadał że to dla niego aż tak ważny weekend, skoro sam to zaproponował, a teraz nagle to odwołuje? Może nie jestem już dla niego ważna, ale przecież tak mnie o tym zapewniał? Czuję rozczarowanie, płaczę, pytam czy nie może zmienić planów i do znajomych pojechać za tydzień. A jak reaguje "misio"? Kamienny spokój i ten bezemocjonalny ton:
- A pamiętasz, kiedyś mi powiedziałaś, że zgadzasz się ze stwierdzeniem, że każda relacja jest sztuką kompromisów dla wspólnego dobra. Czyżbyś mnie okłamała? Nie spodziewałem się, że okażesz się równie zaborcza jak Asia [była partnerka]. Nie płacz, bo nie masz powodu, jesteś jakaś niezrównoważona psychicznie. Właściwie nie wiem co o tym myśleć. Tym bardziej wyjeżdżam, muszę sobie to poważnie przemyśleć.

To działa tak: opowiedział ci, że w byłej partnerce drażniło go chorobliwe bałaganiarstwo? Uważaj, prawdopodobnie szuka właśnie sprzątaczki! Powiedział, że miał dość jej płaczu i dziwnych nastrojów? Możesz być pewna, że będzie ci zabraniał wyrażania twoich własnych emocji. Zwierzył się, że była partnerka narobiła mu długów? Najwyraźniej wpadł mu w oko twój portfel!

Wszystko co powiesz, może być (i będzie) wykorzystane przeciwko tobie!

Prawie na pewno prędzej czy później psychopata będzie ci wmawiał problemy psychiczne. Współczuję ci, jeśli zaczniesz w to wierzyć. Ma to nawet fachową nazwę - gaslighting.

Poza tym zauważ, że skupiona na analizie własnych rzekomych problemów psychicznych, problemów psychicznych jego byłych partnerek i całego otoczenia, prawdopodobnie przeoczysz, że to z psychiką kogoś innego - i to jednej jedynej osoby - jest tu mocno nie halo.

Obudź się! Najwyższa pora zwiewać z tego Matriksa!

8 komentarzy:

  1. Wszystko od A do Z się zgadza! Wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni są po prostu jak z szablonu. Różnią się tylko w szczegółach. :)

      Usuń
  2. Matki nienawidził, siostra była egoistyczną puszczalską suką, każdy znajomy pił i ćpał, szef się na niego uwziął, koleżanka z pracy popieprzona wariatka. Nikogo nie lubił, nikogo nie szanował.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda osoba z mojego otoczenia, ktora była choć ciut bardziej uważana niż ja, była ośmieszana, wyzywana. Każdy był egoista, debilem, kretynem, zazdrosnikiem, złe na zyczyl. Każdy mężczyzna, ktory był dla mnie miły chciał mnie tylko przelecieć. A on, on jedyny tylko o mnie mysli jak o odeśle i kobiecie swojego zycia. Cała moja rodzina była złem wcielonym, ktory chce abyśmy sie rozstali. Masakra

    OdpowiedzUsuń
  4. Cala prawda... O_O Swietne artykuly. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Właśnie wracam do pisania kolejnych :)

      Usuń
  5. Problem dotyczy również mężczyzn, właśnie wyszedłem z kilkuletniego związku z taką osobą, chm, może za dużo powiedziane wyszedłem, po prostu zaczęła relację z kimś innym (już piątym partnerem, każdy poprzedni był świrem, patologią,sadystą, głupkiem)przeszła sobie z partnera na partnera po kilkuletnim związku ot,tak sobie ,jak gdyby nic,jeszcze miała czelność zapytać, cóż też takiego złego zrobiła, całą winą obarczając oczywiście mnie. Każdy był komedią, miał coś nie tak z główką itp. Próbowałem wydostać się z tej relacji, ale wylewała krokodyle łzy, kiedy zacząłem nalegać na jakąś formę terapii, stwierdziła że chcę z niej zrobić chorą psychicznie, kiedy nadmieniałem o jej bezpodstawnych oskarżeniach i zachowaniach albo uciekała, albo twierdziła że kłamię i ją obrażam, straszyła piekłem, Bogiem itp, itp. W końcu stwierdziła że to ja muszę się zmienić. Tyle straconych lat, nadziei i planów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze 3 punkty zrobiły mi takie pranie mózgu, że zastanawiam się czy mój były psychopata faktycznie nie ma racji, a propo tego, że to ja jestem psychiczna... Bo szczerze? Odkąd sie z nim rozstalam trafiam tylko na dziwne jednostki wśród znajomych albo podrywaczy...Albo ja już mam taki radar spowodowany traumą i nawet niekiedy bezpodstawnie wszystkich uważam za "psycholi" albo dopiero teraz zaczynam dostrzegać cos co nie dostrzegałam wcześniej nawet wśród znajomych których mam od dawna.... Sama niewiem :-( proszę o wytłumaczenie...

    OdpowiedzUsuń